Rok temu wypłaty z gwarancji pochłaniały 5% składki. Teraz prawie 55%

W I półroczu 2026 roku wypłaty z gwarancji ubezpieczeniowych pochłonęły prawie 55% składki z tej linii, wobec niespełna 5% rok wcześniej. Ciężar szkodowy wzrósł jedenastokrotnie, a sprzedaż gwarancji stoi w miejscu. Jednocześnie ruszają inwestycje infrastrukturalne, energetyczne i przemysłowe, które wygenerują ogromne zapotrzebowanie na zabezpieczenia. Popyt na limity będzie rósł szybciej niż gotowość gwarantów, żeby ich udzielać – dlatego zdolność gwarancyjną buduje się teraz, a nie w dniu, w którym kontrakt leży już na stole.

193,84 mln zł
wypłat z gwarancji w I półroczu 2026
54,9%
składki z gwarancji poszło na wypłaty (rok temu 4,9%)
1,05%
udział gwarancji w składce całego Działu II

Kluczowe wnioski

01

Wypłaty z gwarancji wyniosły 193,84 mln zł wobec 16,78 mln zł rok wcześniej. Ważniejsza od krotności jest relacja do składki: 54,9% wobec 4,9%.

02

To nie jest efekt jednego zdarzenia. Szczyt wypadł w I kwartale (ok. 84% składki), ale II kwartał (ok. 29%) nadal był sześciokrotnie powyżej normy.

03

Ten sam kierunek widać w ubezpieczeniach kredytu: 63,6% składki na wypłaty wobec 44,0% rok wcześniej. Dwie niezależne linie finansowe psują się jednocześnie.

04

Gwarancje to 1,05% składki Działu II. Przy takiej skali ograniczenie apetytu jest dla towarzystwa decyzją niemal bezkosztową – nikt nie będzie o tę linię walczył.

05

Sprzedaż gwarancji urosła o 3,0% przy rynku rosnącym o 5,0%. Realnie linia się cofa, a wolne limity czekają niewykorzystane – apetyt na nowy biznes wciąż jest.

06

Zapotrzebowanie dopiero ruszy: PSE 64 mld zł do 2034 roku, CPK wyceniany na 131,7 mld zł, wielomiliardowe przetargi kolejowe. Podaż limitów nie musi rosnąć razem z popytem.

Wykres: składka i wypłaty z gwarancji ubezpieczeniowych w I półroczu 2025 i 2026 – wzrost udziału wypłat z 4,9% do 54,9% składki
Składka i wypłaty z gwarancji ubezpieczeniowych, I półrocze, w mln zł. Dane: Polska Izba Ubezpieczeń.

Wypłaty wzrosły jedenastokrotnie

W I półroczu 2026 roku wypłaty z gwarancji ubezpieczeniowych wyniosły 193,84 mln zł wobec 16,78 mln zł rok wcześniej (dane Polskiej Izby Ubezpieczeń). Nie przywiązywałbym się przesadnie do samej krotności, bo baza była wyjątkowo niska. Dużo więcej mówi porównanie wypłat do składki z tego samego okresu: rok temu wypłaty pochłaniały niespełna 5% składki z gwarancji, w tym roku prawie 55%. Ciężar szkodowy wzrósł jedenastokrotnie.

To nie był jeden kwartał

I nie jest to efekt jednego kwartału. Szczyt wypadł w pierwszym, kiedy wypłaty odpowiadały za około 84% składki. Drugi kwartał był znacznie spokojniejszy, około 29%, ale to nadal sześciokrotność normalnego poziomu z zeszłego roku. Gdyby chodziło o jedno duże zdarzenie, drugi kwartał wróciłby do kilku procent. Nie wrócił.

Nie tylko gwarancje

Ten sam kierunek widać w ubezpieczeniach kredytu, gdzie odszkodowania wzrosły o 58%, a wypłaty pochłonęły 63,6% składki wobec 44,0% rok wcześniej. Dwie niezależne linie finansowe pogarszają się jednocześnie, co jest spójne z problemami płynnościowymi po stronie wykonawców i ich kontrahentów. Dla równowagi dodam, że różne ryzyka finansowe idą w przeciwną stronę: składka rośnie tam o 28,6%, a odszkodowania spadają o 35,5%. Nie sypie się więc cały segment finansowy. Sypią się gwarancje i kredyt.

Jedno zastrzeżenie metodyczne, żeby nikt mi nie zarzucił nadinterpretacji. Składka za gwarancję jest zwykle płacona z góry za cały okres ochrony, więc dzisiejsze wypłaty dotyczą gwarancji wystawionych w poprzednich latach. To nie jest szkodowość liczona tak, jak w ubezpieczeniach majątkowych. Ale relacja wypłat do bieżącej składki i tak pokazuje, ile pieniędzy w danym okresie wychodzi z tej linii, a różnica między 5% a 55% jest zbyt duża, żeby wytłumaczyć ją samą metodyką.

Linie finansowe w I półroczu 2026 – co rośnie, a co się psuje

LiniaSkładka r/rOdszkodowania i wypłaty r/rWypłaty jako % składki
Gwarancje ubezpieczeniowe+3,0% (353,24 mln zł)z 16,78 do 193,84 mln zł54,9% (rok temu 4,9%)
Ubezpieczenia kredytu+8,9%+58%63,6% (rok temu 44,0%)
Różne ryzyka finansowe+28,6%–35,5%kierunek odwrotny
Cały Dział II+5,0%wynik techniczny –6,4%gwarancje to 1,05% składki Działu II

Dane: Polska Izba Ubezpieczeń, I półrocze 2026 wobec I półrocza 2025.

Czym naprawdę jest wypłata z gwarancji

Warto pamiętać, jak to działa w praktyce. Gwarancja nie ubezpiecza wykonawcy. Beneficjent dostaje pieniądze od gwaranta, a gwarant idzie z regresem do zleceniodawcy gwarancji, zwykle w pełnej wysokości wypłaty razem z kosztami. Dla firmy wypłata z gwarancji nie jest więc odszkodowaniem. Jest długiem wobec ubezpieczyciela.

Jeżeli firma jest w restrukturyzacji albo ma problemy z płynnością, regres na papierze może wyglądać bardzo ładnie, a z odzyskaniem pieniędzy bywa już gorzej. I dlatego każda taka szkoda przekłada się potem na apetyt gwarantów na całą branżę, a nie tylko na tę jedną firmę.

Jeden procent składki

Jest jeszcze jedna liczba, którą warto znać. Gwarancje to 1,05% składki całego Działu II. Jeden procent. Żaden zakład ubezpieczeń nie potrzebuje tej linii do wyniku, a wynik techniczny Działu II spadł w I półroczu o 6,4% rok do roku, więc towarzystwa szukają dziś oszczędności na ryzyku. Ograniczenie apetytu w gwarancjach jest w tej sytuacji decyzją niemal bezkosztową.

Nie chodzi o to, że straty w gwarancjach zniszczą komuś rachunek wyników. Chodzi o to, że przy jednym procencie składki nikt nie będzie o tę linię walczył. I dlatego limity mogą zniknąć szybciej, niż wynikałoby to ze skali samych szkód.

Rynek nie spadł, rynek stoi

Sama sprzedaż gwarancji nie załamała się. Składka w I półroczu 2026 wyniosła 353,24 mln zł wobec 342,94 mln zł rok wcześniej, czyli wzrosła o 3,0%. Tyle że cały Dział II urósł w tym czasie o 5,0%, ubezpieczenia kredytu o 8,9%, a różne ryzyka finansowe o 28,6%. Gwarancje są więc najwolniej rosnącą linią finansową na rynku, a po uwzględnieniu inflacji realnie się cofają.

Powód jest prosty. Inwestycji było mniej, przetargów też, stare gwarancje wygasały i zwalniały limity, które w wielu firmach do dziś czekają niewykorzystane. Towarzystwa to odczuwają: składki brakuje, plany sprzedażowe nie wszędzie się spinają. Wniosek dla firm jest taki, że apetyt na nowy biznes wciąż jest, bo wolny limit nie zarabia.

A zapotrzebowanie dopiero ruszy

Zaczynają się inwestycje infrastrukturalne, energetyczne i przemysłowe. PKP PLK ogłosiło w 2024 roku przetargi na 19 mld zł, a plany na 2025 rok obejmowały kolejne postępowania o wartości 15-20 mld zł. PSE mają do 2034 roku wydać 64 mld zł na modernizację sieci. CPK jest wyceniany na 131,7 mld zł (raport Aon Polska „Infrastruktura, gwarancje, ryzyka w branży budowlanej. Polska i kraje ościenne”). Firmy będą potrzebowały ogromnej liczby gwarancji.

Gwaranci będą przy tym coraz ostrożniej patrzeć na ryzyko. Podobnie banki i fundusze poręczeniowe. Czyli popyt na zabezpieczenia może mocno rosnąć, a podaż limitów wcale nie musi rosnąć razem z nim.

Ten sam raport Aon tłumaczy skok wypłat cyklicznością rynku: po latach niskiej szkodowości przychodzą okresy trudniejsze, wywołane problemami płynnościowymi wykonawców przy spiętrzeniu prac oraz skokami cen materiałów i robocizny. Jeżeli tak, to obecne szkody nie są szczytem. Spiętrzenie prac dopiero się zaczyna.

Apetyt gwarantów jest dzisiaj, bo brakuje im składki, a limity stoją wolne. Ostrożność przyjdzie razem ze szkodami i z danymi finansowymi za 2025 i 2026 rok. Okno na budowanie zdolności gwarancyjnej jest więc teraz, a nie w 2027 czy 2028 roku, kiedy zapotrzebowanie będzie największe.

Firmy mogą zacząć potrzebować większych limitów dokładnie wtedy, kiedy ich wyniki finansowe będą wyglądały najgorzej.

Sedno problemu

Ostatnie lata były dla części budownictwa, przemysłu i produkcji słabe. Spadały przychody, kurczyły się marże, w części firm pojawiły się straty. Rosło zadłużenie, pogarszała się płynność. Niektóre przedsiębiorstwa sprzedawały majątek albo ograniczały inwestycje tylko po to, żeby utrzymać bieżącą działalność.

I teraz wyobraźmy sobie firmę, która w 2027 roku zaczyna wygrywać nowe kontrakty. Jeden duży, za chwilę drugi, potem trzeci. Do każdego trzeba przedstawić zabezpieczenie: należyte wykonanie umowy, zwrot zaliczki, rękojmię, do tego wadia. Firma patrzy na swoje limity i stwierdza, że trzeba je zwiększyć. Gwarant prosi o dane za 2025 rok i I półrocze 2026.

I wtedy zaczynają się schody.

Bo gwarant nie patrzy wyłącznie na to, że firma właśnie wygrała świetny kontrakt. Patrzy na płynność, zadłużenie, cash flow, cykl konwersji gotówki, kapitały, majątek. I na to, jak przedsiębiorstwo wyglądało finansowo przez poprzednich kilkanaście miesięcy. Jeżeli system i analityk wyliczą, że obecny limit jest wystarczający, może się okazać, że usłyszymy: „Jedną z tych trzech gwarancji jeszcze zrobimy. Pozostałe musicie ulokować gdzie indziej”.

Tylko gdzie?

Jeżeli firma przez ostatnie lata korzystała z jednego albo dwóch gwarantów, nie budowała nowych relacji i nie testowała alternatywnych źródeł limitów, to nagle okazuje się, że „gdzie indziej” właściwie nie istnieje. Albo istnieje, ale gwarant właśnie ograniczył apetyt. Nowej branży brać nie chce. Tej konkretnej firmy też nie. Gwarancję zaakceptuje, ale pod warunkiem dodatkowego zabezpieczenia. Na okres się nie zgodzi.

A brak gwarancji może oznaczać brak możliwości zawarcia kontraktu. To nie jest problem ubezpieczeniowy. To jest problem biznesowy.

Ile limitu da się zbudować

W praktyce funkcjonuje pewna orientacyjna zasada: trudno budować łączną zdolność gwarancyjną zdecydowanie powyżej około 10% rocznych przychodów firmy, jeżeli nie stoi za nią mocny bilans, dobra sytuacja majątkowa albo dodatkowe zabezpieczenia. Ten próg da się przesuwać i to jest właśnie przedmiot rozmowy z gwarantem: kapitały własne i nieobciążony majątek, cesje wierzytelności z kontraktów, hipoteka, zastaw, weksel, kaucja, poręczenie lub gwarancja spółki matki, a przy dużych kontraktach podział ryzyka między kilku gwarantów. Każda firma jest oceniana indywidualnie. Ale jeżeli przedsiębiorstwo kilka lat temu miało 500 mln zł przychodów, a dzisiaj ma 300 mln zł, to spadek sprzedaży może mieć bezpośrednie przełożenie na to, jak duży limit uda się zbudować.

Stare rękojmie zamrażają zdolność

Jest jeszcze jeden problem, bardzo często bagatelizowany: długość gwarancji. Kiedyś pięcioletnia gwarancja rękojmi była czymś zupełnie normalnym. Dzisiaj coraz częściej widzimy 10 lat, a czasem więcej. Kontrakt dawno się kończy, firma zarobiła na nim pieniądze, ekipa pracuje już na kolejnych projektach, a gwarancja nadal zajmuje limit. Po kilku latach takich kontraktów można mieć naprawdę pokaźną część zdolności gwarancyjnej zamrożoną w starych zobowiązaniach.

Dlatego samo pytanie „Ile mamy limitu?” jest za mało precyzyjne. Ważniejsze brzmi: „Ile mamy realnie dostępnej zdolności do zabezpieczania przyszłych kontraktów?”. To są dwie różne rzeczy.

Każdy gwarant ma inny apetyt

Każdy gwarant ma przecież inny apetyt. Jeden lubi budowlankę, drugi podchodzi do niej ostrożnie, inny lubi produkcję, jeszcze inny zbrojeniówkę. Zaliczkę zrobi jeden, drugi jej nie tknie. Na długi okres zgodzi się jeden, drugi odmówi od razu. Ktoś zroluje, ktoś nie. Jeden zna firmę od dziesięciu lat i jest gotowy pójść trochę dalej, dla drugiego przedsiębiorstwo jest tylko kolejnym wnioskiem w systemie.

Dlatego uważam, że średnia albo duża firma, która regularnie potrzebuje gwarancji, powinna mieć kilku albo kilkunastu aktywnych gwarantów. Realnych relacji, pielęgnowanych przez brokera, który wie, co robić. Od kilku do kilkunastu przetestowanych źródeł zdolności.

Portfel limitów układa się świadomie

To nie znaczy, że każdy gwarant ma robić wszystko. Wręcz przeciwnie: portfel trzeba układać świadomie. Nie ma sensu zużywać najlepszego limitu na gwarancję, którą bez problemu zrobi inny zakład. Dziesięcioletniej rękojmi nie wciskamy do gwaranta, którego chcemy później wykorzystać do dużych gwarancji kontraktowych. I nie czekamy ze zwiększeniem limitu do momentu, kiedy kontrakt już jest na stole.

A to nadal jest bardzo częsty sposób działania. Firma ma limit, więc problem nie istnieje. Dopóki limit jest. Potem zaczyna się telefonowanie po rynku, szukanie kolejnego ubezpieczyciela, pilne spotkania, przesyłanie dokumentów, angażowanie trzech brokerów i dwóch agentów, totalne psucie i rozregulowywanie rynku oraz presja, że gwarancja musi być wystawiona najlepiej jutro. Takiej sytuacji lepiej nie nazywać strategią. To jest gaszenie pożaru.

Co zrobiłbym na miejscu CFO

Gdybym dziś prowadził finanse firmy budowlanej albo przemysłowej, która spodziewa się wzrostu portfela zamówień, usiadłbym z brokerem i zadał jedno pytanie: co zrobimy, jeżeli za rok będziemy potrzebowali dwa razy więcej gwarancji niż dzisiaj? Z odpowiedzi powstaje pięć rzeczy, które można położyć na stole zarządu.

01

Mapa limitów

Kto jest mocny w jakim typie gwarancji, w jakich okresach i w jakich branżach.

02

Wyliczenie realnie wolnej zdolności

Limit po odjęciu ekspozycji zamrożonej w rękojmiach ze starych kontraktów.

03

Lista gwarancji do zwolnienia

Te, które da się już dziś zwolnić albo zredukować, bo kontrakty faktycznie się zamknęły.

04

Profil finansowy oczami underwritera

Sprawozdania przeczytane tak, jak przeczyta je gwarant, razem z listą rzeczy, które trzeba będzie wytłumaczyć, zanim ktoś o nie zapyta.

05

Plan na podwojenie zapotrzebowania

Z podziałem na to, którego gwaranta zostawiamy w rezerwie i pod jaki typ gwarancji.

To nie jest analiza do segregatora. To materiał, na podstawie którego podejmuje się decyzję, czy w ogóle startować w danym postępowaniu. I dopiero mając go na stole, zacząłbym rozmawiać z rynkiem. Nie za kwartał i nie w przeddzień podpisania umowy. Teraz.

Dwie firmy, ten sam 2027 rok

Firma, która zaczęła po wygraniu kontraktu

  • Nie wie, ile ma realnie wolnej zdolności – zna tylko kwotę limitu
  • Stare rękojmie od lat blokują część limitu i nikt ich nie przejrzał
  • Gwaranci widzą firmę pierwszy raz od dawna, razem ze słabymi danymi za 2025 i 2026
  • Najlepszy limit zużyty na gwarancję, którą wystawiłby ktoś inny
  • Decyzja o starcie w przetargu zależy od tego, kogo uda się złapać na telefon

Firma, która zaczęła dwa lata wcześniej

  • Zna swoją wolną zdolność, zanim złoży ofertę
  • Stare rękojmie przejrzane, część limitu wróciła do użycia
  • Gwaranci znają firmę, jej sprawozdania i branżę, bo dostawali je regularnie
  • Portfel gwarantów ułożony świadomie, najlepszy limit trzymany w rezerwie
  • Decyzja o starcie w przetargu jest decyzją biznesową, nie loterią

Różnica między tymi dwiema firmami nie polega na tym, że jedna miała lepsze wyniki finansowe. Polega na tym, że jedna zaczęła rozmawiać o limitach, kiedy jeszcze nie musiała.

W najbliższych latach wielu firmom nie zabraknie pracy. Zabraknie im finansowania, również w postaci gwarancji ubezpieczeniowych. A jeżeli firma zacznie zastanawiać się nad limitami dopiero po wygraniu dużego kontraktu, może się okazać, że zrobiła to kilka miesięcy za późno. Przy kontrakcie wartym kilkadziesiąt albo kilkaset milionów złotych to dość kosztowny sposób nauki.

Najczęstsze pytania

Czym różni się wypłata z gwarancji od odszkodowania?

Gwarancja nie ubezpiecza wykonawcy. Pieniądze dostaje beneficjent, a gwarant występuje z regresem do zleceniodawcy gwarancji – zwykle w pełnej wysokości wypłaty razem z kosztami. Dla firmy wypłata z gwarancji nie jest odszkodowaniem, tylko długiem wobec ubezpieczyciela.

Ile limitu gwarancyjnego może realnie uzyskać firma?

Orientacyjnie trudno budować łączną zdolność gwarancyjną zdecydowanie powyżej około 10% rocznych przychodów, jeżeli nie stoi za nią mocny bilans, dobra sytuacja majątkowa albo dodatkowe zabezpieczenia. Ten próg da się przesuwać: kapitały własne i nieobciążony majątek, cesje wierzytelności z kontraktów, hipoteka, zastaw, kaucja, poręczenie spółki matki, a przy dużych kontraktach podział ryzyka między kilku gwarantów. Każda firma jest oceniana indywidualnie.

Dlaczego stara gwarancja rękojmi blokuje limit na nowe kontrakty?

Bo limit jest zajęty przez cały okres obowiązywania gwarancji, a nie do czasu zakończenia kontraktu. Kiedyś pięcioletnia rękojmia była normą, dziś coraz częściej spotykamy 10 lat i więcej. Kontrakt dawno się zamknął, firma zarobiła, ekipa pracuje gdzie indziej – a gwarancja nadal zajmuje zdolność.

Ilu gwarantów powinna mieć firma regularnie korzystająca z gwarancji?

Średnia albo duża firma powinna mieć kilku albo kilkunastu aktywnych gwarantów – realnych, przetestowanych relacji, a nie samych nazw na liście. Każdy gwarant ma inny apetyt na branżę, typ gwarancji i długość okresu, więc portfel układa się świadomie: najlepszego limitu nie zużywa się na gwarancję, którą bez problemu wystawi ktoś inny.

Kiedy zacząć rozmowę o zwiększeniu limitu?

Zanim kontrakt będzie na stole. Kolejna gwarancja w ramach istniejącego limitu to zwykle 1–2 dni robocze, ale zbudowanie nowego limitu od podstaw to 1–2 tygodnie: analiza finansowa, negocjacje warunków i podpisanie weksla z deklaracją wekslową w formie papierowej. Przy pilnym przetargu ten kalendarz zwykle się nie spina.

Czy przy takim wzroście wypłat gwarancje podrożeją?

Cena jest tu drugorzędna. Gwarancje to 1,05% składki Działu II, więc żadne towarzystwo nie potrzebuje tej linii do wyniku i ograniczenie apetytu jest dla niego decyzją niemal bezkosztową. Realnym ryzykiem dla firm nie jest wyższa stawka, tylko brak dostępnego limitu w momencie, w którym będzie potrzebny.

Wiesz, ile realnie masz wolnej zdolności gwarancyjnej?

Przygotujemy mapę limitów, wyliczymy zdolność po odjęciu ekspozycji zamrożonej w starych rękojmiach i pokażemy, gdzie da się odzyskać limit jeszcze przed kolejnym przetargiem.

Porozmawiajmy o limitach →

Autor: Michał Nowak – broker ubezpieczeniowy, wcześniej 13 lat starszy specjalista i underwriter ubezpieczeń finansowych u jednego z największych gwarantów w Polsce. Specjalizacja: gwarancje ubezpieczeniowe i budowanie zdolności gwarancyjnej firm.

Data publikacji: 4 września 2026 r.

Źródła

  • Polska Izba Ubezpieczeń – dane rynkowe za I półrocze 2026 r. (piu.org.pl)
  • Aon Polska, raport „Infrastruktura, gwarancje, ryzyka w branży budowlanej. Polska i kraje ościenne”
  • Plany inwestycyjne PKP PLK, PSE oraz CPK – komunikaty i materiały inwestorów

Przewijanie do góry